Jesteś tutaj
Dom > Nowości > Białko, białeczko, białkunio

Białko, białeczko, białkunio

Białko, białeczko, białkunio.

Mistyczny makroskładnik, wypełnić nim większość puli energetycznej? Czy może raczej zaoszczędzić na rzecz węglowodanów? Roślinne? Mięsne? Whey? Jak sobie z nim radzić?

Otóż białko jest bardzo ważnym makroskładnikiem, nie traktujemy go może stricte jako źródło energii, a raczej budulec dla tkanek i hormonów. Kolejny tip to, że białko ma dość wysoki koszt wchłonięcia, więc jem więcej białka, więcej zużywam na wchłonięcie takowego.

Jakie źródła?
Podstawa to mięso, ryby, jaja, nabiał. Nie zapominajmy jednak o roślinach, w nich też jest białko, ilości dość małe, ale jednak są.

Dobrze, teraz ile tego białka jeść? Najlepiej pomnożyć naszą wagę ciała – ale tą suchą(bez tłuszczu, bo nie karmimy tłuszczu) – przez wartości pomiędzy 1 g a 3 g. Dość duża rozbieżność wynika z różnic osobniczych, jak i takich czynników jak ilość masy mięśniowej, wytrenowanie, wiek, wiek treningowy, dyscyplina sportowa, preferencje smakowe, samopoczucie.

Osoby o większej masie mięśniowej, większym stażu pod sztangą czy na macie, będą mogły pozwolić sobie na nieco więcej białka ze względu na to, że wykorzystają je jak należy, a nie pójdzie wiele w kibel.

Dla osób które miewają problemy z łaknieniem – białko zapewnia bardzo wysoki poziom sytości. Więc redukcja to więcej białka, masa nieco mnie (efekt termiczny wchłaniania).

Odżywiajcie się rozsądnie 🙂

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz
Do góry