Jesteś tutaj
Dom > Nowości > Jazda na nartach. Jak nauczyć się TELEMARKU?

Jazda na nartach. Jak nauczyć się TELEMARKU?

Nauka jazdy TELEMARKIEM jest w gruncie rzeczy dość prosta. Tak naprawdę każdy wysportowany człowiek, który miał do czynienia z narciarstwem biegowym lub zjazdowym poradzi sobie z nią bez problemu. Kursy i nauka z instruktorami nie jest niezbędna, ale jeśli mamy taką możliwość, warto z tego skorzystać. Jeśli jednak jesteśmy zdeterminowani by samodzielnie nauczyć się TELEMARKU powinniśmy spróbować. Zdolny narciarz szybko go opanuje.

Generalnie zasada jest prosta. Jeśli w czasie jazdy chcemy skręcić w lewo, to klękamy na lewe kolano, a prawa nogę zgiętą wysuwamy do przodu. Analogicznie przy skręcie w prawo – klękamy na prawe kolano, a ugiętą lewą nogę wysuwamy do przodu. Podczas nauki należy pamiętać o tym, żeby nie robić tzw. „pozycji szpadzisty”, czyli nie przenosić całego ciężaru ciała na przednia nogę – jest to bardzo częsty błąd popełniany niemal przez wszystkich początkujących telemarkowców. Należy równomiernie obciążyć obydwie ugięte nogi lub nawet bardziej obciążyć tylną nogę. Bardzo pomocna w tym wypadku może być próba utrzymania dystansu ok.20 – 30 cm pomiędzy piętą przedniej – prowadzącej nogi i palcami nogi tylnej. Nie należy również bać się większej prędkości – pomaga ona utrzymać równowagę i powoduje, że skręty wychodzą nam dużo łatwiej i bardziej intuicyjnie. Częstym błędem jest również próba podpierania się kijkami, kiedy tracimy równowagę i bronimy się przed upadkiem – bardzo łatwo wtedy o kontuzję kciuka i nadgarstka. Kiedy już czujemy, że zaliczymy upadek – musimy, jak w większości wypadków, wyluzować mięsnie i czekać (na szczęście są to tylko setne sekundy, nie minuty)… Nie możemy bać się upadków i zniechęcać – jest to normalna kolej rzeczy, przez którą każdy z nas przeszedł, poza tym to skutecznie oducza powtarzania tych samych błędów. Nasze ciało i mózg zapamiętują, co sprawiło im ból i skutecznie unikają sytuacji mogącej doprowadzić do podobnego wypadku.

 

 

Kiedy już mamy opanowane pierwsze skręty, powinniśmy zacząć jeździć z większa prędkością i próbować wypchnąć biodro podczas skrętu (na zasadzie przekątnej – np. podczas skrętu w lewo zaczynamy wypychać lewe biodro). Możemy sobie wyobrazić, że nasz pępek to latarka, którą chcemy oświetlić zakręt, w który zaraz wejdziemy… Nasze ciało działa wtedy jak nakręcona sprężyna – łatwiej nam wyjść z zakrętu i wejść od razu  w następny. Możemy „na sucho” wykonać ćwiczenie, które pomoże nam to wszystko skoordynować. Oto ćwiczenie:

  1. Stajemy prosto w lekkim rozkroku, nie odrywamy stóp od ziemi.
  2. Zaczynamy skręcać tułów na przemian – w lewo i w prawo – głowę trzymamy sztywno, tak, aby kierunek patrzenia był taki sam jak kierunek skrętu tułowia.
  3. Teraz dołączamy wykonywanie przyklęków raz na lewe, raz na prawe kolano. Zasada jest taka, że kiedy lewą nogę mamy z przodu – tułów skręcamy w lewą stronę.
  4. Kiedy już mamy to opanowane, nadal wykonujemy przyklęki i skręcamy tułów w tę samą stronę, w jaka mamy ugiętą „przednią” nogę – z tym, że teraz puszczamy luźno głowę  i patrzymy prosto przed siebie, ewentualnie przez ramię – w kierunku, w jakim za chwilę ma nastąpić skręt…

Choć na początku na pewno wydaje się to nam skomplikowane, to kiedy zaczniemy jechać na nartach, zacznie nam to wychodzić po kilku próbach. A wtedy zaczniemy prowadzić skręt cięty, zupełnie tak samo jak w carvinu!

 

Nie ma w zasadzie takiego terenu, w którym można się poruszać na nartach zjazdowych, a byłoby to niemożliwe na sprzęcie telemarkowym. Strome i wąskie kuluary, szerokie zbocza, przygotowane trasy do slalomu giganta czy half pipe w snowparku. Najpierw należy zaopatrzyć się w sprzęt telemarkowy (narty, buty, wiązania, foki, sprzęt lawinowy itd.). Potem warto poszukać na Internecie informacji na temat imprez telemarkowych organizowanych w Polsce  i za granicą. A potem pozostaje już tylko jeździć, jeździć i jeszcze raz jeździć. 

Dodaj komentarz

Do góry