Jesteś tutaj
Dom > Nowości > Jazda na nartach. TELEMARK. Co to takiego?

Jazda na nartach. TELEMARK. Co to takiego?

TELEMARK. Dźwięk tego słowa większości z nas kojarzy się ze skokami narciarskimi i Adamem Małyszem, który po długim, udanym skoku, lądował telemarkiem właśnie. TELEMARK to jednak nie tylko sama pozycja przyjmowana przez skoczków podczas lądowania.

 

                                     

 

 

Telemark. Geneza narodzin

TELEMARK to najbardziej pierwotny sposób poruszania się na nartach. Od samego początku umożliwiał łatwe pokonywanie płaskich przestrzeni, poruszanie się pod górę w głębokim śniegu i ci najważniejsze – sprawny i skuteczny zjazd w dół.

Jako styl jazdy na nartach narodził się w XIX wieku, w Norwegii, w prowincji Telemark (stąd właśnie wzięła się owa nazwa). Za „ojca założyciela” uważa się Sondre Nordheima, który jako pierwszy zaczął stosować charakterystyczne przyklęknięcie na jedno kolano, aby skręcić w pożądanym kierunku. Nordheim startował w wielu zawodach narciarskich, które w większości wygrywał, co bezpośrednio przyczyniło się do rozpromowania tego stylu jazdy w jego rodzinnej Norwegii. Istnieje nawet legenda, która głosi, że Sondre pewnego razu przybył na zawody w Christiani (ówczesnej stolicy Norwegii) ze swojej miejscowości (oddalonej o 300 km) na nartach! Następnie wziął udział w konkursie, wygrał go i powrócił do domu tym samym sposobem (znów 300 km!). W każdym razie, w krótkim czasie telemarkiem jeździła cała Skandynawia. Używanie nart z wiązaniami nie blokującymi pięt pozwalało łatwo poruszać się niemal po całym terenie. Początkowo ten styl jazdy na nartach służył szybkiemu przedostawaniu się z jednej miejscowości do drugiej – pokonując drogę „na skróty” przez góry i przełęcze lub wyprawom na polowanie. Dopiero jakiś czas później nart telemarkowych zaczęto używać w ramach sportu – zjazdy, biegi i skoki narciarskie.

Trudna sytuacja gospodarcza Norwegii zmusiła wielu jej obywateli do emigracji w poszukiwaniu pracy poza krajem. Wśród nich było wielu znakomitych narciarzy, którzy z racji swoich niezwykłych umiejętności i wielkiej wprawy w poruszaniu się po trudnych, górzystych terenach, znajdowali prace jako kurierzy transportujący przesyłki pocztowe zimą w górach. W ten sposób telemark zawędrował przez Europę aż do Ameryki. W tym samym czasie w Ameryce wybuchła „gorączka złota”, a norwescy narciarze jako kurierzy transportowali na własnych plecach paczki i listy dla górników, ustanawiając przy tym kolejne rekordy prędkości w pokonywaniu kilkusetkilometrowych dystansów.

Później, kiedy wynaleziono alpejski styl zjeżdżania, który uznano za łatwiejszy i bardziej skuteczny, o telemarku stopniowo zapominano (oczywiście poza rodzinną Norwegią). Aż wreszcie telemark odszedł do lamusa. I tak było aż do lat ’70 XX wieku, kiedy to w USA, wraz z ruchem hippie, telemark odrodził się na nowo. Stało się to za sprawa kilku zapaleńców, którzy w odpowiedzi na zbyt konsumpcyjny styl życia narciarzy wyciągowych, zaczęli poszukiwać zdrowego wysiłku, nowych wyzwań i możliwości przebywania w prawdziwych górach, z dala od zindustrializowanych ośrodków narciarskich. Inspiracji szukali na starych fotografiach przedstawiających wysokie, dzikie góry oraz „twardzieli” na nartach. TELEMARK przyjął się jako idealna forma turystyki narciarskiej, umożliwiająca podchodzenie i zjazd w górach każdego rodzaju.

Później, wraz z rozwojem technologii w przemyśle narciarskim, nastąpiła rewolucja w sprzęcie do TELEMARKU. To z kolei pozwoliło na rozwój dyscypliny – telemarkowcy (albo telemarkerzy – jak kto woli) zaczęli się pojawiać na stokach i w snowparkach, nie wspominając o jeździe poza trasami – co było i jest nadal powołaniem telemarkowców.

Tak więc TELEMARK to nie tylko pozycja przyjmowana przy lądowaniu w skokach narciarskich. Telemarkiem można jeździć niemal w każdym terenie i w każdym rodzaju śniegu. W zasadzie, nie ma takiej rzeczy, którą można zrobić na alpejskim sprzęcie, a nie można by było tego zrobić na sprzęcie „tele”.

 

                     

 

 

Jak zacząć przygodę z TELEMARKIEM?

Warto nauczyć się jazdy TELEMARKIEM. Trzeba jednak pamiętać, że oprócz różnic w samej technice jazdy, inny jest także sprzęt (poza nartami). Jeśli jesteśmy już pewni co do decyzji o rozpoczęciu nauki TELEMARKU to musimy przystąpić do doboru sprzętu. Aktualnie w Polsce jest już tak duży wybór sprzętu narciarskiego, że skompletowanie oprzyrządowania do telemarku nie powinno sprawić większych trudności.

NARTY do telemarku w zasadzie niczym się nie różnią od nart alpejskich. Jeszcze nie tak dawno producenci stosowali różne szaty graficzne i sygnowali je nazwą „telemark”, aby ułatwić telemarkowcom wybór. Jeśli chodzi o sam dobór nart – to w zasadzie dobieramy je według potrzeb, tzn.: narciarze spędzający najwięcej czasu na przygotowanych trasach powinni zaopatrzyć się w sportowe narty o charakterystyce nart GS, Cross lub Top All-Round w zależności od przygotowania technicznego i fizycznego. Narciarze preferujący jazdę poza trasami – narty freeride, freestyle lub z coraz bardziej popularnej grupy ALL-Montain (relatywnie szerokie, radykalnie taliowane deski, które świetnie sprawdzają się jako jedna para nart do jazdy po przygotowanych trasach i poza nimi). Amatorzy górskich wędrówek powinni najpierw zwracać uwagę na masę własną narty – najlepszym rozwiązaniem byłyby taliowane, lekkie narty do skialpininzmu. Generalnie obowiązuje zasada, że nie należy dobierać nart zbyt krótkich (mniej niż 5 cm poniżej wzrostu).

 

                                             

 

 

ROCKER I TELEMARK

Od mniej więcej dwóch lat, praktycznie nie ma na świecie producenta nart nie mającego w swojej ofercie przynajmniej kilku modeli nart, w których nie byłaby zawarta konstrukcja wcześniejszego uniesienia TIPA (noska narty) czy odwróconego CAMBERA (Klasyczny profil narty można porównać do profilu łuku tatarskiego z naciągniętą cięciwą – w nartach jest to właśnie camber. Jeśli z owego łuku odepniemy cięciwę – zmienia on swój profil, wykrzywiając się w drugą stronę; wtedy można mówić o odwróconym camberze). Generalnie narty z ROCKEREM są łatwiejsze w prowadzeniu, zwłaszcza w głębokim śniegu, tak samo w łamliwej lodoszreni i wiosennym, rozmiękłym firnie. O ile jeszcze do niedawna rozwiązanie to dotyczyło prawie wyłącznie nart freeride’owych, freestyle’owych czy z grupy tour – to obecnie ROCKER w różnej postaci (długość odcinka płaszczyzny i wysokość, na jaką jest ona uniesiona względem stycznej krawędzi do podłoża) znajduje się w większości modeli wszystkich produkowanych nart, nie wykluczając modeli stricte sportowych  (takich na jakich jeżdżą zawodnicy Pucharu Świata. W telemarku narty z rockerem to niemal same korzyści. Rocker pomaga poruszać się niemal w każdym terenie.

KIJE są w zasadzie tak samo dobierane jak w narciarstwie zjazdowym. Należy jednak pamiętać, że krótsze kije powodują niższą, bardziej agresywną pozycję podczas jazdy. Są jednak mniej praktyczne , kiedy w grę wchodzi odpychanie się w głębokim śniegu lub na płaskich odcinkach. W turystyce stosuje się kije biegowe (dłuższe) lub teleskopowe.

BUTY I WIĄZANIA to najważniejsza część naszego ekwipunku. W butach i wiązaniach telemarkowych obowiązuje norma NN75mm – czyli buty z przodu posiadają plastikowy dziób, a wiązania przypominają „szczękę”, w której umieszczamy dziób naszego buta. Jest to bardzo proste i niezawodne rozwiązanie, tak samo stare jak sam TELEMARK.

Pięć lat temu nastąpiła pewna rewolucja polegająca na wprowadzeniu przez norweską firmę ROTEFELLA nowej normy – NTN (New Telemark Norm). Nowe wiązanie eliminuje tzw. dziób z noska buta, dzięki czemu butów do telemarku można używać zamiennie do klasycznych alpejskich wiązań (niestety nie odwrotnie). Poza tym, jak twierdzi producent, NTN daje zupełnie nowe możliwości kontroli nart i przekazywania energii narciarza podczas jazdy na poziomie równym lub wyższym, zarezerwowanym dotychczas dla wiązań i butów alpejskich. Pamiętać się powinno, że jazda telemarkiem w normalnych wiązaniach alpejskich czy skitourowych jest niemożliwa. Oczywiście firmy, które weszły w normę NTN, lecz nadal skupiają się na produkcji wiązań według standardu 75 mm systematycznie wprowadzają ulepszenia do tego najstarszego systemu. Takim przykładem jest wiązanie Enzo firmy G3 (ostatnia nowość). Wiązania te posiadają system dolnego prowadzenia „kabli” i sprężyn – dzięki temu osiągają podobną charakterystykę kontroli i prowadzenia jak NTN-y.

Chcąc jeździć telemarkiem, musimy zginać palce u stóp, inaczej nie czujemy narty i nie możemy jej skutecznie ułożyć na krawędzi. Buty i wiązania do telemarku są tak skonstruowane, że umożliwiają owo zginanie. W żadnym wariancie sprzętowym nie jest możliwe zablokowanie pięty tak, żeby nie odrywała się ona od narty. Jednak zawsze jest możliwe przeniesienie ciężaru ciała na tył (na pięty) i zjazd w sposób klasyczny (tzn. nie telemarkiem). Obecnie wszystkie dostępne na rynku buty do telemarku wykonane są Pebaxu (tworzywo przypominające materiał klasycznych butów narciarskich. Z tego samego materiału produkowane są buty „skorupy” do wspinania w zimie  lub większość butów tourowych), a butki wewnętrzne często są wykonane z materiałów termofolmowalnych (dopasowujących się do stopy narciarza).

Przed wyborem sprzętu musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, jaka forma telemarku najbardziej nas interesuje. A mamy do wyboru:

 

Turystyka/Odpowiednik Ski Touringu

Lekkie narty (mogą być do skialpinizmu lub proponowane przez producentów jako „telemarkowe” narty do turystyki). Buty – zwykłe dwuklamrowe, relatywnie niskie (np.: Garmont Kanai, Garmoint Excursion – te z kolei są rewelacyjne do chodzenia , ale nie posiadają blokady cholewki do zjazdu). Wiązania typu 3pin, czyli coś podobnego do bardzo starych wiązań biegowych, z trzeba bolcami, są bardzo lekkie i niezawodne. Jednak ich obsługa wymaga przyzwyczajenia – trzeba być czujnym, żeby trafić noskiem buta w owe trzy bolce ( np.: Rottefela Super Telemark , VoileMountaineer 3 pin).  Istnieją też bardziej pancerne wiązania relatywnie nowszego typu, w którym nie ma już bolców. Elementem mocującym but w wiązaniu jest tu system stalowej linki (w izolacyjnej okładzinie) oraz kartridże z ukrytymi wewnątrz sprężynami. Nadal oferują przyzwoite właściwości przy podchodzeniu, a przy zjeździe owe sprężyny wydajnie pomagają zwiększyć kontrolę nad nartami. (np.: Rpttefella Cobra R-4, G3 Targa). Siłę napięcia stalowej linki można zmniejszać podczas podchodzenia (wtedy łatwiej się podchodzi) poprzez odpięcie prostego patentu na piętkach tour-throw (G3) lub poprzez przełożenie liki bliżej o jedno wgłębienie na płycie wiązania (Rottefela R-4). No i wreszcie, ostatnia nowość wśród wiązań – nadająca się zarówno do agresywnej jazdy po przygotowanych stokach, jak i do freeride’u, freestyle’ u, a dzięki zastosowaniu tzw. Tour Mode – także do wycieczek górskich. Tour Mode to system ułatwiający podchodzenia. Można powiedzieć, że to zawias, który po odblokowaniu umożliwia swobodna rotację, nieograniczoną sztywnością podeszwy buta. Efekt przy podchodzeniu jest dokładnie taki sam w wiązaniach typu Dynafit w nartach tourowych). Po zablokowaniu trybu Tour – Mode wiązania z tej grupy oferują świetne właściwości do zjazdu (i skoków). Wiązania z tej grupy to np.: G3 Enzo lub G3 Targa Ascent.

 

Zwykła jazda po stokach

Sprzęt, który umownie możemy nazwać „all-roundowym” pozwoli nam na w miarę wygodne poruszanie się pod górę, oprócz tego posiada świetne właściwości zjazdowe – zarówno na przygotowanej trasie, jak i poza nią. Jest to najczęściej używana grupa sprzętowa, zazwyczaj stosowana jako jeden sprzęt do wszystkiego. Buty z tej grupy są już wyższe od butów stricte do turystyki, maja zwykle trzy klamry i tzw. Power Strap (np.: Garmont Kenai, Garmont Voo Doo). Wiązania posiadają płytki podwyższające oraz sztywniejsze sprężyny (Rottefella Cobra R-8 lub wcześniej wymienione już G3 Targa).

 

Jazda „Ekstremalna” i skoki

Sprzęt „Race/Freeski” został zaprojektowany tak, aby przede wszystkim zapewnić jak najlepsze właściwości podczas jazdy i skoków. Buty sa dużo sztywniejsze i wyższe w porównaniu do wymienionych powyżej. (np.: Garmont Voo Doo i jego odpowiednik w standardzie wiązań NTN – Garmont Prophet). Wiązania maja dużo sztywniejsze sprężyny (G3 Targa z dedykowanymi kartridżami sprężynowymi World Cup, G3 Enzo ma standardowe sprężyny, ale możliwe są inne ustawienia). Swoją drogą, skoki nie są żadną nowością w telemarku. Od samego początku były nieodzownym, choć niewątpliwie trudniejszym elementem tego stylu narciarstwa. Stąd wywodzą się skoki, jakie znamy dzisiaj dzięki Adamowi Małyszowi.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz
Do góry