Jesteś tutaj
Dom > Bieganie > Kryzys w czasie maratonu! Jak go poskromić?

Kryzys w czasie maratonu! Jak go poskromić?

Przygotowujemy się całą wiosnę i lato do jesiennego startu w maratonie (42,195 km) lub półmaratonie (21,97 km), wydaje nam się, że złapaliśmy dobrą formę, czujemy się pewni siebie. A potem start, bieg, gigantyczny wysiłek….. i dopada nas kryzys. Kryzys fizyczny lub psychiczny. Jak sobie z nimi poradzić?

Kryzys jest jak mur, który nagle przed nami wyrasta. Ten karkołomny mur może być zbudowany ze spadku siły, z bólu mięsni i z irytacji morderczym wysiłkiem. Odczuwalny jest najczęściej jako ociężałość, uczucie utraty kontroli nad nogami i przemożna chęć zejścia z trasy. Taki kryzys jest niestety nieunikniony. Nie ma chyba na świecie żadnego biegacza długodystansowego, który nie doświadczył nigdy na trasie kryzysowego momentu. Grunt to umieć sobie z nim poradzić!

 

 

 

 

Oto najczęstsze powody kryzysu i recepty jak sobie z tym poradzić:

 

  1. Słabnięcie, odczuwanie suchości w ustach . DOŻYWIAJ SIĘ. Jeśli jesteś na trasie od 70 minut lub krócej i pojawia się pragnienie – prawdopodobnie doświadczasz lekkiego odwodnienia. Jeśli masz już w nogach kilkanaście lub kilkadziesiąt kilometrów i dodatkowo odczuwasz ciężkość nóg, zapewne brakuje Ci energii. Symptomy te oznaczają potrzebę dostarczenia organizmowi węglowodanów. Najlepsze gospodarowanie węglowodanami następuje przy przyjmowaniu ich niewielkiej dawki co 40 – 60 minut. Organizm z pomocą glukozy tchnie życie w mięśnie.
  2. Przerażenie na myśl o odległości do mety. ODERWIJ MYŚLI. Co jakiś czas trzeba się wyłączyć i skoncentrować na czyś innym niż odliczanie metrów do mety, szczególnie jeśli liczy się je w dziesiątkach tysięcy. Sposobów na to jest wiele: wyobrażanie sobie uczty czekającej na mecie, robienie w głowie listy zakupów, liczenie drzew itp. Ważne jednak, by nie zapomnieć zadać sobie co jakiś czas pytania: Ile czasu minęło od ostatniego kęsa batona energetycznego i łyka wody?
  3. Ból nóg. Całe ciało jest obolałe. SŁUCHAJ SIEBIE. Widzisz metę i dostrzegasz szansę na rekord? Nic dziwnego, że mimo palących ud i łydek jesteś w stanie dać z siebie wszystko. Inaczej sprawa się ma, gdy kryzys bólowy dopada Cię na dziesiątym kilometrze. Jeśli odczuwalny ból jest nagły, zbyt silny – zwolnij nieco i oceń sytuację. Może biegniesz za szybko i musisz trochę zmniejszyć tempo jeśli chcesz dobiec szczęśliwie do mety. W razie wyraźnej potrzeby zatrzymaj się na minutę, porozciągaj się trochę. To może pomóc. Ustąpienie bólu daje zielone światło, że możesz biec dalej.
  4. Myśl: Tego nie da się przebiec. SZUKAJ WSPARCIA. Nie wolno pozwalać sobie na swobodne hulanie po głowie negatywnym myślom. Pesymistyczne myślenie trzeba w sobie pokonać i zastąpić myśleniem pozytywnym. W pomyślne zakończenie trzeba uwierzyć – uargumentować je sobie w głowie i następnie wcielić w życie. Jeśli samemu nie radzisz sobie z przekonaniem się o realnej możności pokonania reszty trasy – zwerbuj partnera. Może to być biegnący obok Ciebie maratończyk (półmaratończyk), z którym będziecie się wspólnie wspierać przez jakiś odcinek trasy. Może to być mąż, żona, koleżanka, brat, siostra, ojciec, syn którzy pobiegną przez minutę obok Ciebie dodając Ci otuchy lub przejadą na rowerze kilka kilometrów wzdłuż trasy dopingując Cię. A może być to po prostu publiczność, z którą złapiesz kontakt wzrokowy, która wesprze Cię swoim uśmiechem, okrzykiem, machnięciem ręki.
  5. Brak siły by dobiec do mety. UWIERZ W SIEBIE. Naprawdę jest tak, że ludzki organizm jest w stanie wytrzymać znacznie więcej niż jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Na pewno masz w sobie jeszcze jakiś minimalny zapas energii, więc po prostu wyobraź sobie, że po niego sięgasz i nabierasz sił na ostatnie metry. Przypomnij sobie, ile treningów masz za sobą, a celem każdego z nich było przecież doprowadzenie Cię do mety maratonu (półmaratonu). Uwierz w siebie i siłą woli zbliżaj się do mety. Podziel sobie w głowie finiszowy odcinek na fragmenty i negocjuj sam z sobą: dobiegnę do tej latarni, a teraz dobiegnę do następnych świateł, potem może dobiegnę jeszcze do tego dużego drzewa. A potem zostanie już tylko krok do upragnionej mety. 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz
Do góry