Jesteś tutaj
Dom > Nowości > Tenis. Opanuj różne rodzaje uderzeń!

Tenis. Opanuj różne rodzaje uderzeń!

W poniższym tekście prezentujemy różne rodzaje  uderzeń tenisowe. Do najpopularniejszych uderzeń należą oczywiście forhend oraz bekhend… no i oczywiście serwis. Nie są to jednak jedyne rodzaje tenisowych uderzeń. Warto zapoznać się też z innymi – równie przydatnymi i jeszcze bardziej efektownymi!!!
 
 
                                   
 
 
 
 
 
I. Rodzaje uderzeń
 
 
Wolej

Należy do najczęściej stosowanych uderzeń w tenisie ofensywnym. Wolejem rozgrywamy piłkę przed jej pierwszym kontaktem z powierzchnią kortu, a więc zawsze w ustawieniu bliższym siatki niż zagrywalibyśmy uderzenie podstawowe. Optymalne ustawienie przed wolejem to pozycja od 1 do 1,5 m przed linią serwisową w kierunku siatki. Stąd możemy dobrze zagrać w kierunku linii bocznej, tak aby piłkę trudno było dosięgnąć, ale jednocześnie kryjemy jeszcze tylną część kortu przed ewentualnym lobem przeciwnika.


Ruch ramienia z rakietą przy woleju wyra?nie podzielony jest na dwa odcinki. Krótki zamach prowadzimy szybko do góry, ale nie dalej do tyłu niż do płaszczyzny ciała. Ramię w łokciu jest znacznie ugięte, rakieta równoległa do siatki, jej głowa wysoko nada nadgarstkiem, płaszczyzna uderzenia otwarta. W punkcie ukończenia zamachu ruch rakiety zostaje na chwilę wstrzymany, po czym następuje jego drugi odcinek – faza uderzenia.W tych momentach bardzo ważne jest mocne zaciśnięcie dłoni na rakiecie i nastawienie sztywnego nadgarstka, ponieważ szybko lecąca piłka uderza rakietę z siłą nawet 25 kG. Ruch rakiety w fazie uderzenia jest stosunkowo krótki (20-30 cm), prowadzony przedramieniem, skierowany do przodu i w dół, przy otwartej płaszczy?nie rakiety. Chodzi więc o uderzenie podcięte, nadające piłce wsteczną rotację. Im niższy jest punkt odbicia, tym bardziej otwieramy powierzchnię rakiety, tym większą wsteczną rotacje nadajemy piłce. Taka rotacja umożliwia najdokładniejsze umieszczenie piłki , co przy woleju jest ważniejsze niż duża prędkość lotu piłki. Dla większej dokładności zakończenie uderzenia powinno być jak najkrótsze. Prawdą jest, że wolej można również grać jako uderzenie płaskie, jeżeli piłkę odbijamy nad poziomem siatki. Tak zagrana piłka ma największą prędkość i siłę, ale ryzyko błędu jest bardzo wysokie. Wyjątkowo występuje wolej liftowany, przy którym rakieta jest prowadzona długim ruchem ramienia wymagającym wiele czasu. Dlatego można tak zagrywać tylko wolno lecące piłki przeciwnika.

Opanowane techniki uderzenia wolejowego nie jest łatwe. Zalecane jest najpierw trenowanie z cieniem. Najlepsi tenisiści uderzają go po lewej stronie bekhendem jednoręcznym, przytrzymując jednak tuż przed uderzeniem rakietą przy główce ręką drugą, stosując chwyt kontynentalny. Forhend i bekhend wolej można wtedy zagrywać bez zmiany chwytu, co podnosi szybkość uderzenia.

 

 

Lob

Jest uderzeniem granym do góry, którym bronimy się przed atakiem przeciwnika. Lob powinien przelecieć nad jego rakietą jeżeli przy ataku dostał się zbyt blisko siatki, piłka musi więc spadać przy linii końcowej kortu. Niekiedy zagrywamy go w trudnej sytuacji, gdy przeciwnik nie podszedł do siatki, ale chcemy zyskać czas na powrót do postawy wyjściowej. Technika loba jest taka sama jak uderzenia podstawowego (forhendu, bekhendu), z tą różnicą, że powierzchnię uderzenia rakiety mamy przy odbiciu bardziej otwartą. Tylko przy lobie topspinowym zagrywamy maksymalnym pociągnięciem ramienia i rakiety stromo do góry, powierzchnia rakiety pozostaje zamknięta tzn. pionowa. W pewnych sytuacjach w grze deblowej loba zagrywa się również wolejem.

 

 

Smecz

Jest uderzeniem ofensywnym, przy którym zbijamy wysoką piłkę lecącą od przeciwnika. Jeżeli zagrywamy smecz z ustawienia statycznego (bez wyskoku) ustawiamy się bokiem i przy uderzeniu przy uderzeniu przenosimy ciężar ciała z nogi zakrocznej prawej (u praworęcznego) na lewą. Przy wyskoku odbijamy się prawą nogą a opadamy na lewą. Rakietę trzymamy tak, jak przy serwisie płaskim. Zamachu nie wykonujemy dolnym łukiem, tylko podnosimy rakietę przed ciałem ponad prawy bark do pętli, którą nieraz z powodu braku czasu skracamy. Fazy uderzeniowa i końcowa uderzenia są podobne, jak przy serwisie. W większości przypadków smecz jest zagrywany jako uderzenie płaskie, by piłka miała największą szybkość. Jednak przy celowaniu z forhendowej strony, crossem do linii bocznej kortu wielu zawodników z powodzeniem stosuje rotację boczną.

 

 

Półwolej

Jest również ważnym uderzeniem w tenisie ofensywnym. Piłkę odbijamy bezpośrednio po jej odskoku, stosunkowo nisko nad powierzchnią kortu. Zagrywamy najczęściej przy ataku, kiedy znajdujemy się tak blisko siatki by móc zagrać piłkę wolejem (co byłoby najkorzystniejsze). Pozwalamy jej jednak odbić się od kortu. W zasadzie jest to odmiana jest to odmiana podstawowego uderzenia forhendem lub bekhendem charakterystyczna przez przyspieszenie i skrócenie przygotowania do uderzenia. W momencie odbicia ciało ustawiamy w półprzysiadzie lub nawet przysiadzie. Głowa rakiety znajduje się przy powierzchni kortu, płaszczyzna uderzenia jest w przybliżeniu pionowa. Jeżeli półwolejem odbijamy szybko lecącą piłkę, to ruch rakiety zatrzymujemy już przed kontaktem z nią. Kierunek lotu nadajemy piłce tylko pozycją płaszczyzny uderzenia rakiety. Nigdy nie dociągamy uderzenia. Przy wolniejszych piłkach możemy w fazie uderzenia prowadzić rakietę przeciw piłce i po jej odbiciu krótko dociągnąć. Przy zagrywaniu półwolejem wzrok musimy skoncentrować na odbiciu piłki od kortu.

 

 

Skrót

skrót

Jest uderzeniem z własnej połowy kortu tuż za siatkę tak, aby przeciwnik do niej nie dobiegł. Przy zagraniu skutecznego skrótu należy spełnić dwa warunki: zawodnik zagrywający musi stać przy uderzeniu trochę bliżej siatki (poprzednia piłka przeciwnika musi być trochę krótsza), aby lot piłki nie trwał zbyt długo, a przeciwnik musi stać w tym czasie stosunkowo daleko od miejsca gdzie spadnie piłka. Dalszym warunkiem jest markowanie uderzenia, by przeciwnik, aż do odbicia piłki nie wiedział, że będziemy zagrywać skrót. Przygotować się (ustawienie nóg, pozycja tułowia) musimy dokładnie tak, jakby chodziło o normalne uderzenie z forhendu lub bekhendu. Dopiero kiedy ramię z rakietą zbliża się do piłki zwalniamy ruch i sprowadzamy do dolnego półłuku, podczas którego płaszczyznę rakiety otwieramy i miękkim podbiciem nadajemy jej wsteczną rotację. W pobliżu siatki skrót możemy zagrać również wolejem (stopwolejem), kiedy uderzenie stłumimy zmiękczeniem nadgarstka lub nadaniem piłce maksymalnie wstecznej, nieraz również bocznej rotacji.

 

                                                

 

 

 

 

 

II. Coś więcej na temat smecza


SMECZ to jedna ze zmór tenisa amatorskiego. Zagranie dość rzadko wykorzystywane i może dlatego sprawiające sporo problemu. Niektórzy mówią, że to taki uproszczony serwis. Coś w tym oczywiście jest ale nie do końca. Zacznijmy jednak od początku czyli… woleja. To właśnie z pozycji wolejowej wychodzi z reguły do smecza. Owszem może zdarzyć się sytuacja że piłka po ramie pójdzie przeciwnikowi w górę i będziemy mogli dojść do zagrania smeczem. To jednak margines.

 

                                  

 

 

1. Technika

Nie będziemy tu wdawać się w szczegóły. Jest kilka kluczowych aspektów. Chwyt kontynentalny, jak ktoś jest w stanie kontrolować zagranie to można chcąc zagrać z dużą boczną rotacją skorzystać z chwytu bekhendowego wschodniego. Postawa boczna, prostopadła do siatki. Ręce zwrócone ku górze, lekko ugięte. Jedna ręka trzyma rakietę za głową ku górze (rączka na wysokości głowy), druga wskazuje piłkę co stabilizuje pozycję i ułatwia ocenę odległości, toru lotu piłki i ułatwia wybór właściwego punktu trafienia. Nogi też lekko ugięte. Przede wszystkim luz, to jest istotą smeczowania. Potem to już zagranie.

 

 

2. Dojście do pozycji

Przede wszystkim będąc przy siatce nie zapominajmy o naskoku (split step). Jest to lekki podskok na palcach z ciężarem ciała minimalnie przesuniętym w przód. To pobudza nasze mięśnie i ułatwia nam start do piłki. Nie ważne czy spodziewamy się że po zagraniu przeciwnika będziemy grać smeczem czy wolejem, naskok to podstawa.

Stojąc przy siatce kiedy orientujemy się że jesteśmy lobowani pierwszym posunięciem jest zwrot przez prawe ramię (dla praworęcznych) i w miarę głębokie odejście w tył na nodze prawej z jednoczesnym odprowadzeniem rąk w górę celem przygotowania zagrania. Już wtedy uzyskujemy pozycję boczną w stosunku do siatki. Wycofujemy się krokiem odstawno-dostawnym (odstawiamy w tył prawą nogę i dostawiamy do niej lewą). Smeczujemy z pozycji statycznej a czasem musimy robić to z wyskoku.

 

 

3. Typowe grzechy amatora.

Sedno tych rozważań. Mamy tu:

a) Brak pozycji bocznej.
Do smecza stajemy tak by linia naszych barków była PROSTOPADLE do sitki. Nie pod kątem 45 czy 60 stopni. Taka postawa powoduje często zbyt szybkie zamknięcie uderzenia (w połączeniu z za dużą dynamiką i spięciem mięśni ale o tym zaraz) i w konsekwencji piłka kończy w siatce lub na aucie bo nie potrafimy utrzymać odpowiedniego kąta zagrania.

b) Cofanie się z klatką piersiową skierowaną frontem (pod niewielkim kątem) do siatki co wymusza biegnięcie noga za nogą w tył. W ten sposób nigdy nie złapiemy piłki komfortowo, jesteśmy za wolni. Pozycja boczna i krok odstawno-dostawny. To nie jest trudne.

c) Uderzanie na ugiętej ręce.
Strata dynamiki, kontroli, przyczyna urazów. Pozycjonujemy się tak by uderzać na wyprostowanej ręce.

d) Drobienie.
Gracz przyjmuje pozycję i tuż/w trakcie wyprowadzania zagrania zaczyna poprawiać pozycję drobnymi kroczkami w prawie w miejscu. Może to też być nerwowa reakcja a nie chęć poprawy pozycji.

e) Napinanie mięśni.
Smecz to ruch swobodny, luźny. To daje nam kontrolę i dobrą dynamikę. Proszę mi wierzyć że sama masa naszego ciała, przeniesienie jego ciężaru i ruch wahadłowy ręki dadzą naszemu smeczowi odpowiednią dynamikę. Napinając mięśnie tracimy kontrolę nad zagraniem, możliwości kątowe zagrania a czasem nawet równowagę.

f) Zbyt szybki ruch.
Pozwólmy mięśniom swobodnie pracować. Szybkie machnięcie rakietą nic nam nie da. Brak harmonii, utrata kontroli i dynamiki zagrania.

g) Naprężanie się.
Skoro piłka jest nad nami to znaczy… że trzeba do niej sięgnąć. Co trzeba zrobić? Wyciągnąć się w górę! Naprężyć mięśnie grzbietu i stanąć na palcach z napiętymi łydkami. Nie, nie i jeszcze raz nie. Tak to się sięga po książkę z półki. Smecz to zagranie, ruch wahadłowy gdzie przemieszcza się masa (ręka z rakietą). Jak jesteśmy naprężeni to nie mamy już z czego uderzyć bo właśnie z wyprostu i wyjścia w górę zagrywamy i dajemy przeciwwagę i podporę dla rozpędzonej ręki z rakietą. Jak jesteśmy naprężeni to możemy najwyżej złapać piłkę na struny ale nie ją zagrać. Smecz to też zagranie z dołu do góry. Trzeba stanąć luźno, ugiąć nogi by potem to zgięcie pogłębić i wyjść do piłki. Wtedy nasz zasięg jest o wiele większy.
Można to łatwo sprawdzić. Wystarczy dojść do ściany, stanąć na palcach, wyprostować ręce i podskoczyć z tej pozycji. Następnie ten sam podskok wykonać mając ugięte rozlu?nione nogi i mięśnie grzbietowe a do tego ugięte ręce podniesione też oczywiście w górę nad głowę.
Za którym razem sięgniemy wyżej i swobodniej?

h) Odprowadzanie rakiety na plecy.
Smecz to nie serwis choć wygląda podobnie. Rakietę opuszczamy tylko w nadgarstku a nie też w stawie łokciowym. Główka rakiety może być najniżej za głową, na wysokości między potylicą a linią łopatek a nie na wysokości odcinka lęd?wiowego kręgosłupa jak przy serwisie bywa.

 

 

4. Uwagi końcowe

– Jak masz możliwość puść piłkę i daj jej skozłować. To nic że przeciwnik się ustawi, na dobry smecz nie ma mocnych.
– Smeczować można i z końcowej linii. Skoro serwisem trafiasz w małe karo to smeczem nie trafisz w duży kort?
– Pamiętaj że piłka po kole może zachować się różnie, odsuń się dalej i po prostu podejdź pod piłkę. Zajmiesz lepszą pozycję, piłka cię nie przeskoczy, zyskasz dynamikę z faktu podejścia.
– Popatrz gdzie jest przeciwnik, gdy piłka przelatuje nad siatką lub jest już minimalnie na twojej stronie kortu warto na moment rzucić okiem gdzie jest rywal.

 

 

 

III. Coś więcej na temat skróta


SKRÓT to dowód tenisowej maestrii. Bliskiego perfekcji wyczucia piłki, kortu i pozycji przeciwnika. Dla kibiców – chwila oddechu od nieustających wymian płaskich bomb.

 

                            

 

 

Efektowny przerywnik. Dropszot, spolszczony jeszcze bardziej do miana „skróta”.

Czasem grany w sposób absolutnie kaskaderski… 

 

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=rpE-4vAE9Yw 

 

… czasem wręcz przypadkowy. Nie od rzeczy byłoby jednak nauczyć się grać dropszota świadomie. A potem opanować tę umiejętność biegle i i z pełną premedytacją wpleść w taktykę. Innymi słowy – wiedzieć kiedy zastosować.

Bo skrócik to uderzenie wyjątkowe i w wyjątkowych sytuacjach należy je grać. Zazwyczaj nie warto przesadzać z częstotliwością, chyba że przeciwnik ewidentnie ma problem z poruszaniem się w kierunku siatki, czy to na skutek kiepskiego wytrenowania, czy też kontuzji.
W jakich konkretnie sytuacjach stosować? Odpowiedź możnaby podstawić adekwatną do tego typu pytań i brzmiałaby wówczas: „To zależy!”. Kilka uniwersalnych wskazówek jednak można tu przytoczyć:

– rywal okopany głęboko za linią końcową, nastawiony na defensywny tenis, demonstrujący skrajną alergię na granie czegokolwiek choć pozornie przypominającego woleja. Wówczas okazjonalny dropszot daje nie tylko szansę bezpośredniego wygrania punktu, ale (co wręcz cenniejsze) wybija takiego zawodnika z rytmu i zmusza do grania nieswojego tenisa. Daje zatem efekt najbardziej pożądany z punktu widzenia taktyki.

– rywal poruszający się w przeciwnym kierunku, czyli tak zwane „zagranie przeciw nogom”.

– przeciwnik wyrzucony głęboko poza końcową linię kortu, przykładowo na skutek rozpaczliwej gonitwy za lobem.

– generalnie dropszot skuteczniejszy jest na nawierzchniach podatnych na rotację (mączka ceglana) niż preferujących płaskie uderzenia (trawa, parkiet). Bynajmniej nie oznacza to, że na tych ostatnich należy całkowicie zarzucić pomysł „skracania” wymian. Ot, należy ostrożniej dobierać okazje do takiego zagrania, bo i nadziać się na bezwzględną kontrę można tu o wiele łatwiej.

Jak ćwiczyć? A choćby tak, jak na poniższym filmiku.

 

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=_wpE7NA24x8 

 

Obraz powie tu więcej, niż najdłuższy elaborat. Ja tylko wtrącę swoje trzy grosze w temacie najbardziej, moim zdaniem, istotnych aspektów technicznych. Aspektów, które siłą rzeczy prowadzą do powszechnych błędów.

1. Praca ciała – to piłka ma wytracić pęd, nie ciało uderzającego! Odmienna opinia jest nawet powszechniejsza niż myślałem. Nawet profesjonalistom zdarza się głosić opinie, że zagranie tego typu wiąże się z koniecznością zatrzymania ruchu ciała. Coś takiego wyczytałem w książce autorstwa amerykańskiej trenerki Tiny Hoskins, choć tam o ile pamiętam uwaga dotyczyła konkretnie stop-woleja. Samą książkę, będącą zbiorem  ćwiczeń dla tenisistów na wielu poziomach zaawansowania z pewnością jeszcze zrecenzuję na blogu. Z opinią natomiast absolutnie się nie zgadzam, niezależnie od tego, czy gramy po koźle czy z powietrza.
Praca ciała przy dropszocie niczym nie różni się od analogicznej podczas klasycznych uderzeń z głębi kortu. Nie różni się, bo przecież pamiętamy, że im dłużej odprowadzamy piłkę, im dłużej mamy ją na rakiecie, tym większą zachowujemy nad nią kontrolę. Nie różni się, bo przecież nie chcemy zdradzać przeciwnikowi zbyt wcześnie naszych zamiarów. A praca ciała zazwyczaj bywa pierwszym sygnałem na temat naszych intencji.

2. Uderzenie – jak wyżej. Noo, może nie do końca, ale w pierwszych fazach nasz dropszot powinien przypominać klasyczny slajs. Tak samo głęboki zamach, takie samo prowadzenie rakiety bezpośrednio przed uderzeniem. Powody dla tego stanu rzeczy są identyczne jak piętro wyżej.
Ok., rzeczywiście, przychodzi mi do głowy jeden powód, dla którego możnaby stosować inny zamach. Krótszy, dobitnie sugerujący intencję zagrania skrócika. Rzecz jasna tylko po to, by przeciwnik ruszył śmiało przedwcześnie do przodu i nadział się na nasz głęboki slajs, plasowany krótkim, dynamicznym ruchem nadgarstka pod końcową linią.
Jeżeli jednak w istocie zamierzasz skracać, elementem wyróżniającym takie uderzenie powinno być dopiero…

3. Wykończenie ruchu nadgarstka. I tu w zasadzie można stosować różne patenty. Uczono mnie, żeby w ostatniej fazie kontaktu z piłką wykonywać gwałtowny skręt nadgarstkiem w górę tak, by ujrzeć uderzającą stronę płaszczyzny naciągu skierowaną w swoją stronę. Ostatecznie gram w ten sposób, że w momencie wypuszczania piłki maksymalnie rozluźniam nadgarstek, wykonując jedynie delikatny skręt w opisywanym wyżej kierunku. Popróbuj samodzielnie, samodzielnie zdecyduj, jaki sposób wykończenia przynosi Tobie najlepszy efekt. Jaki daje największą kontrolę nad uderzeniem, czyniąc zarazem piłkę miękką i szybko gasnącą.

I nie zniechęcaj się ewentualnymi niepowodzeniami. Nie od razu dropszota zbudowano, jak mawiali starożytni Indianie. Graj na treningu do znudzenia i do osiągnięcia precyzji. Graj śmiało w meczach, pamiętając jednak, by nie było to zagranie na siłę. Szukaj rzeczywistych okazji, by w ten sposób przeciwnika kąsać, jak to czynią najlepsi.

 

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=kOMOBH9ZKfo 

 

I nawet, jeżeli bezpośrednie korzyści nie będą oczywiste (bo rywal dobiega „do wszystkiego”, bo precyzja jednak nie ta), może się okazać, że osiągnięta tą drogą przewaga taktyczna (zmęczenie przeciwnika, wybicie z rytmu gry) może być nagrodą w zupełności satysfakcjonującą.

 

 

                                             

 

 

 

 

Trenuj krok po kroku poszczególne uderzenia, a gra w tenisa stanie się dla Ciebie satysfakcjonującą i bardzo przyjemną. Jeśli chcesz dobrze grać w tenisa ziemnego nauka solidnych tenisowych uderzeń jest nizbędna. Zapoznaj się porządnie z powyższym tekstem, a ułatwisz sobie naukę najważniejszych rodzajów uderzeń. Żadna teoria nie zastąpi praktyki, ale dobrze przekazana wiedza teoretyczna może okazać się niezwykle pomocna w treningu praktycznym. Powodzenia!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Artykuł został napisany

na podstawie kilku tekstów

pochodzących z serwisu:

tenis.net.pl

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz
Do góry