Jesteś tutaj
Dom > Bieganie > Woda – ile powinniśmy jej wypijać?

Woda – ile powinniśmy jej wypijać?

Temat ilości wypijania płynów przewija się nieustannie po dziś dzień. Można się z nim spotkać nie tylko na siłowni, salach treningowych, ale i w internecie czy „przypadkowej” rozmowie. Co ciekawe ile osób, tyle opinii. Można napotkać „trenerów” czy „dietetyków”, którzy bez chwili zastanowienia rzucają konkretne liczby, niestety nie rzadko wyssane są one z palca. Rozwiejmy więc te watpliwości.

Jeśli oczekujecie magicznej liczby „X litrów” to będziecie zawiedzeni. Dlaczego? Ponieważ w tym wypadku nie ma ilości płynów, złotej cyfry, która sprawdzi się dla każdego. Każdy z nas jest inny, ma inny tryb życia, indywidualne zapotrzebowanie. Każdy z Nas kształtuje swoje ciało, swój metabolizm, swoje zapotrzebowania na nieco innych zasadach. Skupmy się na nawodnieniu, lecz pamiętajmy, że to także odnosi się do wszelkich innych płaszczyzn takich jak np.: kaloryczność, udział makro składników, objętości, intensywności czy częstotliwości treningowej etc. Rolą właściwego trenera będzie potraktowanie każdej osoby indywidualnie, na podstawie swojego doświadczenia, wiedzy i rozeznanie w tym jednym, konkretnym przypadku. Rolą właściwej osoby, na właściwym miejscu jest pomoc, wartościowa rada, a nie zgrywanie wszystkowiedzącego „guru”, bawiącego się w wyrocznie.

Na optymalny poziom Naszego nawodnienia wpływa szereg różnych czynników: Nasza dotychczasowa częstotliwość dostarczania płynów, Nasza aktywność fizyczna, rodzaj aktywności fizycznej, Nasz % udział masy mięśniowej, klimat, wilgotność, temperatura, udział węglowodanów w diecie, suplementacja. U kobiet także i cykl menstruacyjny.  Można tak niemal bez końca. Tak więc trudno wskazać konkretna liczbę litrów płynów, która zagwarantuje optymalne nawodnienie Naszego organizmu. Tak więc czym się sugerować?

Znacie uczucie pragnienia? Rzecz jasna! Tak więc starajcie się do niego po prostu nie dopuszczać. Starajcie się być zawsze o krok przed pragnieniem. Dobrym rozwiązaniem będzie sięganie po butelkę z wodą z większą częstotliwością niż bywało to do tej pory.

Obawiacie się nadmiernego nawodnienia? Mało pijecie żeby nie „puchnąć”? Głównie dotyczy to kobiet, które jak wiadomo, przez swoje hormony miewają okresy, w których po prostu gromadzą większe ilośći wody. Efekt zatrzymania wody może być też spowodowany spożywaniem zbyt dużej ilości węglowodanów, które to bardzo lubią łączyć się z wodą, powodując tym samym efekt napompowania. Z początku może wydać się to logiczne, że skoro nie będziemy pili wody, to nie będziemy też wody gromadzić. Nic bardziej mylnego. Organizm, który nie dostaje wody będzie ją gromadził na tzw. „czarną godzinę”. Mówiąc krótko – im mniej pijemy, tym więcej Nasz organizm będzie magazynował. Efekt będzie odwrotny do zamierzonego. Co więcej narazimy Nasze nerki na zatrzymanie w sobie groźnych toksyn. Jakie jest rozwiązanie? Pijmy jak najwięcej wody. Im częściej będziemy dostarczać organizmowi wodę, tym on mniej będzie jej magazynował. Bo w końcu, po co ma ją gromadzić, kiedy jest przyzwyczajony, że regularnie woda jest mu dostarczana. Ta prosta reguła stosowana jest wśród kulturystów szlifujących formę na ostatnie kilka dni przed wyjściem na scenę. Oczywiście można doszukać się jeszcze innych czynników, które mogą wpływać na zatrzymanie wody. Tak czy inaczej pijemy jednak jak najwięcej płynów w ciągu dnia. Nie zwlekajmy też zbyt długo z potoczną „jedynką” – czyli oddawaniem moczu.

Proste prawda?! No i działa. Nie potrzeba tutaj też żadnych wzorów ani skomplikowanych wyliczeń. Stosujmy się do tego, co konkretnie dla Nas samych jest dobre i nie dajmy się zwariować.

Trener personalny: Sebastian Strokosz

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz
Do góry